2021/05/23

Atak Glonów VI.5/5+ 21.05.2021 15:10 po wszystkim.


 










Filmu z przejścia brak, dlatego to czego nie widać opisałem. 





Dotknąłem bez szans w lipcu. We wrześniu prawie zrobiłem. Wróciłem wczoraj i poszło w drugiej.

 

Rozgrzewka na projekcie. Nie mogę odpalić w rysie. Po chwili mnie poprawiają że odwrotnie ręce.

W końcu minęło osiem miesięcy. Zamiast haczyć w prostszy teren próbowałem strzał w głupiej nadziei, 
że wszystko pójdzie od strzału. W końcu jestem lekki i silny. Inny człowiek niż rok temu.
Za, na oko, siódmą próbą robię cruxowy ruch tylko dzięki przytrzymaniu nogi przez linę. 

 

Zjeżdżam. 

 

Zagaduję myśli niepewności tym, że to rozgrzewka, że chwila minęła.

Kolejna wstawka to przypominajka patentów. Wiem, że na górze podczas prowadzenia mnie zgrzeje, 
ale jakoś nie chcę perfekcyjnie dogrywać ruchów. W końcu jestem inny, silniejszy i lżejszy. 

 

Kończę za długi rest i uderzam. Wieje teraz jakby mocniej a skała jakaś zimniejsza. 

Palce rozgrzane,

ale skóra nie. Wchodzę w cruxa. Utrzymuję strzał a w głowie myślotłok, że to dziwne. 
Przy długim sięgnięciu do krawądy noga znów się ześlizguje jak kilka razy w zeszłym, 
ale nie spadam tylko trzymam najmilszy chwyt na drodze. 
Zakrok i wpinka. Kilka następnych ruchów doprowadza do dużej wpinkowej miski, 
dziwnie teraz wygodnej, ale co z tego jak zaczynam tracić czucie w zimnych opuszkach. 
Trzeba gnać te ostatnie dwa trzy metry. Trójka, oblak, odciąg. 
Chcę przełożyć w podchwyt i palce odpuszczają. 

 

Wiszę. 

 

Nie czuję ich wiedząc, co zaraz nastąpi. Krew dopływa, a do głowy dopływa tępy ból. 

Zjeżdżam, restuję, idę i robię. Koniec zabawy. Było miło, komfortowo i trudno. 

Tak jak powinno być próbę wcześniej, gdybym się porządnie dogrzał, 

a nie był po prostu lżejszy i silniejszy.




















Fot. J.Rucińska





Z lewej zaplecze potrzebne do przejścia (fot. P.Skowron).

Z prawej wyjaśnienie nazwy drogi. Klatka z VHS chyba z 2000 roku, na kilka lat przed odglonieniem i wytyczeniem Ataku przez W.Podhajnego.